.

Image Map

czwartek, 6 października 2016

przez długi czas ani widu ani słychu...

Kolejny dylemat jeden z wielu tak naprawdę ;) od czego zacząć... 2016 rok = 6 lat Zuzi. Miała być z nami nie 6 lat a 6 miesięcy. Jakże się lekarze pomylili. Obyś Zuziu żyła jeden dzień krócej niż mama! w szczęściu, niech miłością obdarzy Cię każdy kogo spotkasz na swej drodze! <3 Kocham Cię najmocniej na świecie Pierdzioło moja kochana!

Tym razem urodzinki w 3kę - mama, tata i Zuzia. Plac zabaw, "torcik" ze świeczką i prezenty. Czas płynie strasznie szybko! Powiedziała bym nawet, że za szybko! Gdzie te moje malutkie stopki .... Duża pannica już jest z Zu.


poniedziałek, 18 lipca 2016

Dwa miesiące w ciągłym biegu.... ;) i najdłuższy wpis ever...

Nasz pobyt w Polandii tym razem rozpoczęłyśmy przyjemnościami. Razem z najlepszym przyjacielem ever stwierdziliśmy, że odwiedzimy Wisłę. Nigdy tam nie byłyśmy dłużej, zawsze szybko szybko. Nawet nie wiedziałam, że można spać na "Poczcie". Mieliśmy pokoik tuż nad Pocztą. W Wiśle znajdują się miniatury różnych zamków między innymi miniatura Wawelu ;) wykonane są one z kolorowych kamyczków i szkiełek. Nie które nic a nic nie przypominają ;) dopiero po tabliczce dowiadywaliśmy się co to niby jest ;)  


czwartek, 12 maja 2016

Wakacjones zaliczones w połowie...

Dużo dzisiaj do opowiedzenia, aż nie wiem czy uda mi się wszystko ująć w słowach tak jak bym chciała. Ciągle namiętnie walczymy z samodzielnym jedzeniem Zuzi. Idzie to jak krew z nosa, choć nie powiem powoli małymi krokami do przodu. Ostatnio udało się samodzielnie zjeść kilka kęsów przy pomocy widelca. Było to bardzo świadome. Choć póki co Zuza nadal preferuje jedzenie rękoma. Nawet jak próbujemy dać jej coś do zjedzenia z widelca odmawia, za to jak podajemy jej to samo z ręki chętnie wcina... i weź tu zrozum kobietę?! ;)


piątek, 15 kwietnia 2016

wszystko w jednym i jedno we wszystkim.

Masakierra po powrotach z Polski musi zawsze minąć kaaawał czasu, żebym doszła do siebie. Serce rozdarte między Polską a Irlandią i jak to mówią wszędzie dobrze gdzie nas nie ma:D Wróciłyśmy do żywych powiedzmy po większych i mniejszych przygodach. Trochę poskaczemy w czasie. W szkole Zuzi po powrocie pani naumiaczka poprosiła mnie abym włożyła do plecaczka ciastko jakie lubi Zuzia. Problem był w tym, że Zuzia nie ja ciastek :D no może tylko rice cake (ryżowe ciasteczka) z czekoladą miętową - uwielbia. Jej buzia po wygląda tak jak na zdjęciu niżej.


niedziela, 31 stycznia 2016

Polandia, Zabajka, Częstochowa i nasz kochany Kraków....

Cicho i spokojnie było tu na blogu ostatnio, a to tylko dlatego, że ciężko było znaleźć chwilę na pisanie. Dwa tygodnie w Zabajce minęły tak szybko, że nim się obróciłam już byłyśmy na Śląsku. Lot do Polski był spokojny, bez większych przygód. Lądowałyśmy w Krakowie gdzie czekali już na nas dziadki. Przyleciałyśmy w piątek wieczorem, cała sobota spędzona na przepakowywaniu się. Niedziela odwiedzinowa w Krakowie i pod ;) W poniedziałek ranem wyjazd do Złotowa z ciotką Asią i dziewczynami. Tu była jedna mała przygoda :) Odzwyczaiłyśmy się od -15 i pakowanie się w tej temperaturze było niezłym wyzwaniem. Razem z Zuzią i Agatką skrobałyśmy szyby od środka!:D Po drodze ciotka delikatnie przekroczyła prędkość i została złapana przez pana policjanta :) Otworzyła szybę i wtedy pan policjant lekko się zdziwił zobaczył caaaaały zawalony samochód w tym dwoje niepełnosprawnych i powiedział, żeby te pieniążki które powinna zapłacić za przekroczenie prędkości o 25km/h przeznaczyć na dzieci  :) upiekło się nam!:D Dojechałyśmy do Zabajki, a tam poważne zmiany- modernizacja:D 
Zuzia prawie każdy wieczór spędzała na dłuuuuuugich kąpielach. Tradycyjnie wylewała wodę naokoło, uczyła się jednak picia z plastikowych kubeczków. Lejąc wodę do buzi większość spływała obok :D tak czy siak naumiała się chociaż na chwile pić z kubeczk!:D