.

Image Map

poniedziałek, 7 stycznia 2013

mamo tylko księżyca brak....

Gdzieś, kiedyś coś takiego zobaczyłam i postanowiłam sama coś takiego stworzyć :P Mało pracy, a Zuzi bardzo się spodobał ten skrawek nocnego nieba. Pakowała się calusieńka do kartonu i dotykała "gwiazdek".


Ostatnimi czasy Zuza nie sypia dobrze, i jest strasznie maruuuuudna. Gdy zostawiam ja na jakiś czas choćby z tatą, płacze tak, że jest problem żeby ją uspokoić. Tak to już jest - za mało czasu spędza z tatą, a za dużo ze mną. Wierze jednak, że to się zmieni ;)

Udało nam się zorganizować opiekunkę dla Zuzi. Fakt, że to tylko kilka godzin tygodniowo, ale zawsze coś. W tym czasie można wyjść choćby nawet do kina. Ogólnie Zuzie zazwyczaj zabieram ze sobą, wiadomo jednak, że nie wszystkie miejsca są przystosowane do dzieci. Dlatego też opiekunka jest świetnym rozwiązaniem.

W sobotę Zuza została z naszą Agą i bardzo dobrze sobie dziewczyny poradziły. Nie powiem bo troszeczkę się obawiałam i bardzo często sprawdzałam telefon czy przypadkowo coś się nie dzieje. Aga jednak pisała, że wszystko jest w porządku. Mam zaufanie do Agi, sama ma 3 dzieci. Dwoje z nich to już "dorośli" nastolatkowie, a Daniel wiekowo tak jak Zuz. Teraz Zuza ma "przyszywanego" braciszka :) Doskonale wiem, że obojgu to dobrze zrobi. Zuza pewnie będzie widziała , że Daniel biega itd i może sama będzie chciała go naśladować. Zobaczymy co przyniesie czas.

Cały tydzień był bardzo energiczny, cały czas coś się działo. Jak nie wyjazd na wycieczkę, to latanina po sklepach, spacery itd. Mimo, że pogoda niezbyt przyjemna maszeruje z Zuzem po naszej ponad 10 km trasie. Ostatnio po takim maratonie poszłam na "zumbe" i lekko umierałam. Pojechałyśmy też z Zulem na Mahon Falls. Niestety pogoda jak to tu bywa ostatnio mokra i mglista. Dodatkowo inteligentnie nie naładowałam aparatu, ale jedno zdjęcie jest!:D Pięnie to tam musi być latem!:D Bo w taką pogodę to ciężko powiedzieć :)



piątek, 28 grudnia 2012

Święta, święta i po świętach...


Święta, święta i po świętach czyli jak co roku szał ciał przedświąteczno-świąteczny. Bardzo nie lubimy tego czasu przed świętami. Na dodatek ja się rozchorowałam, przeszło mi dopiero 25 grudnia. Cztery dni "wyjęte" z życia. Poniżej wstawiam fotki naszego wymarzonego krzaku :D Oj najeździłam się troszkę, żeby coś znaleźć, ale cóż taki urok. Dobrze, że pracujący tam pan pomógł mi załadować drzewko do samochodu. Zuza nie wiedziała o co chodzi, co takie krzaczysko robi na środku pokoju...






...a tak wyglądało nasze drzewko już przystrojone lecz bez światełek. Podczas sprawdzania światełek "pokopało" mnie i musiałam jechać szukać nowych światełek :D Przeciskać się między ludźmi w sklepie masakierra..:D











Wigiliję spędziliśmy u państwa Biernatów. Było bardzo sympatycznie - jak zawsze w ich towarzystwie oczywiśćie. Tego dnia pogoda mnie zaskoczyła, nie dość że było ciepło, to nagle pojawiły się takie chmury ciemne, że łooochoochoo.. a do tego słońce mocno świeciło - efekt pięknie wyrazista podwójna tęcza. Kocham Irlandię za te tęcze! Jedno zdjęcie ściągnęłam od Dominiki -> TU wiem , że nie będzie miała nic przeciwko :)





Drugi dzień świąt spędziłyśmy u cioci Kasi, wujka Roberta i młodej Amelci. Troszkę nam się tam zasiedziało, ale atmosfera jak najbardziej sympatyczna. Zuzia jak to ona zaglądała co ciocia ma ciekawego w szufladach, Amelka pilnowała żeby Ziuta nie dotykała piekranika "bo gorący!":D 

Ogólnie święta były udane, szkoda jedynie, że naszej rodzinki nie było z nami. Chcąc nie chcąc tu mamy swoja drugą rodzinę, więc cieszymy się, że nie spędziliśmy tych świąt sami.

Reniferek Ziutkowy !



Pokażemy Wam co to Zuza potrafi... pierwszy filmik to taki troszkę do śmiechu...




A ten będzie o tym jak to Zuza świetnie sobie radzi z dopasowywaniem :) Ma takie o to tablice i potrafi dopasować każdy kształt :





Mój mały Buszmenik potrafi się mocno podciągnąć i choć nadal stoi w szpagacie cieszą mnie takie postępy. Nie licząc szpagatowego stania, Ziuta uwielbia cuda techniki. Zmienia kanały na dekoderze, wyłącza telewizor, zmienia zdjęcia w Ipodzie, i wybiera numery telefonu w aplikacji dla dzieci. Coraz więcej potrafi.



Mały lajonik :) Kudłacz się na dzisiaj z Wami żegna  :) Do  następnego postu!




sobota, 15 grudnia 2012

Coraz bliżej, już tuż tuż ...


Nie ma to jak cymbałki, rano w południe i wieczorem. Czasami jak słyszę ten dźwięk mam go delikatnie dosyć. Tak chyba jest z każda zabawką, która się słyszy po raz enty :) , ale dla Ziuty wszystko niech sobie dziewczyna podzwoni :) Raz na jakiś czas wracam z Zuzą do malowania :) rozkosznie się na nią patrzy kiedy chwyta farbkę w swoje małe łapki i nieudolnie próbuje pozbyć się jej z dłoni. Ostatnio nawet zajarzyła, że rączkami nie tylko się trzyma  farbę, ale można też malować- małymi kroczkami do przodu.


Ah łapczywa ta nasza Zuzia. Kiedyś nie lubiła arbuza, teraz zajada się nim aż się uszy trzęsą :D to samo z mandarynkami. Nie zdążyła zjeść jednego kawałka, a już wpychała drugi do buzi. Jak tu jej nie kochać kiedy widzi się jak mandarynkowy sok cieknie jej po brodzie.


Jakiś czas temu odwiedzili nas Ania, Radek i ich córa Ala. Kącik z lampką przypadł do gustu Ali i zawiesiła się kilkanaście minut :) Ala na początku nie była chętna do zabawy, ale po chwili już sama zaczepiała Zuzię :) W kojcu trenowały zapasy :)
                                                     
I moje najulubieńsze zdjęcie ostatnich dni haj fajf z mamą. Kocham tego szoguna najmocniej na świecie. Każdy gest, każda mina,każdy postęp w tym co robi unosi mnie do góry i obrastam w piórka :)

Nigdy nie miałam żywej choinki na święta (bynajmniej nie pamiętam), to takie moje marzenie.Dziś lub jutro taką właśnie zakupię i pierwszy raz ubiorę ją razem z moją córką. Wyobrażam sobie jak to będzie wyglądać : ja będę wieszać, a Zuza rozwalać :) dodam później zdjęcia jak się uda zrobić :)